laurka z okazji imienin

Roma 10 ełk

Temat: Prezenty dla Pań Wychowawczyń- jakie ??
Rafał zanióśł kwiatki na zakończenie roku, na Dzień Nauczyciela własnoręcznie zrobioną laurkę. W dniu imienin wychowawczyni nie był przedszkolu, bo chory. Gdyby nie to, zaniósłby pewnie małego krokusika, bo pora wtedy była wczesnowiosenna.
Aha, przed Bożym Narodzeniem podarował pani ozdobione przez siebie pierniki. Tyle.
Kosztowne prezenty przy każdej okazji wydają mi się zbędne i na miejscu tych nauczycielek czułabym się nimi zażenowana.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=33431



Temat: *LIPCOWE SŁONECZKA - CZĘŚĆ 15*
To upominanie się o zauważenie własnego święta, o jakieś miłe gesty - dla mnie jest to trochę upokarzające, jak faktycznie muszę coś takiego zrobić, to czuję się z tym bardzo źle. Gorzej czułabym się jednak później, gdybym się nie upomniała i wylałyby mi się skumulowane żale po iluś-tam zapomnianych okazjach. Więc to robię, ale kosztuje mnie to naprawdę dużo. No bo dlaczego? dlaczego ja mam pamiętać o męża świętach, przypominać mu o świętach innych bliskich i znajomych - ja też mam takie dni dla siebie. W ostatnie imieniny cały dzień czekałam, aż moje dziecko wykona jakikolwiek gest z związku z moim świętem (oczywiście z inicjatywy tatusia, bo kalendarz jest dla niej czarną magią - ma do tego prawo). Mąż owszem, pamiętał (bo w kalendarzu zapisałam swoje imieniny, jak wszystkich innych - inaczej na 100% by nie pamiętał), dostałam kwiatki. Ale cały dzień nawet nie przeleciała mu przez głowę myśl, że musi powiedzieć o tym Ani - to przecież jego rola! Ja jak są jego imieniny/urodziny/dzień taty/dzień mężczyzny - razem z Anią coś przygotowuję i ona zawsze mu życzenia składa.
Ale nie będę mówiła dziecku : "dziś są moje imieniny, złóż mamie życzenia i narysuje laurkę."
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=69073


Temat: --------> PAŹDZIERNIK 2009 <--------
hej;-)

pisze 1reka....bo na drugiej wisi cycocholiczka.

u nas dietka scisła......by ustrzec sie kolek i wrzasków oraz krosteczek na buzi.

czy dziala....raz mamy kolki ,raz 'muchy w nosie', a innym razem jest jak aniolek grzeczna.
to na buzi wg mnie to jednak prosaki. a nie uczulenie na bialko mleka krowiego.na pewno musze odstawic orzeszki w czekoladzie-na kilka sobie pozwoliłam i nie bylo milo.....

Czy Wasze dzieci to tez takie krzykacze/ Eliza nie polezy w łozeczku chwilkę bez awantury. To "typ"noszony,bezsmoczkowy w cd. Kocha zwiedzac "swiat". Dobrze,ze na spacerku lezy "prawie" spokojnie i śpi.

Ide się uszykowac...bo jade do pracy z dokumentami do funduszu zdrowotnego.... no i musze sie jakos "wyładnic":-)

Makijaz juz mam:-) since pod oczami zapudrowane .Spódniczka gotowa i bluzeczka z dekoldem;-)

Emilka robi laurkę dla dziadka z okazji imienin.

Eliza....robi kupę....

Milego i spokojnego dnia!!!!Buźka

ps dzisiaj usłyszałam komplement od męza.......ale Ty masz ładny brzusio...i wogole sexi figurka.......no i jak tu sie nie cieszyc......
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=65516


Temat: Laurka dla burmistrza.
Niestety przypomniały mi się czasy gierkowskie, kiedy zobaczyłem w rubryce Informacje Urzędu Gminy Zakroczym w nr 38 Tygodnika Nowodworskiego, laurkę gratulacyjną dla burmistrza Zakroczymia z „okazji jubileuszu 10 lat pracy na stanowisku Burmistrza”.

Fakt winszowania pełnienia funkcji burmistrza jest, w moim rozumieniu, nie na miejscu. Sprawującym funkcje wybieralne, musi wystarczyć sam fakt, że przez nas zostali wybrani i w naszym imieniu działają. Takie są prawa demokracji. A laurki tego rodzaju źle się kojarzą z minionym okresem, mniej lub bardziej szczerego, uwielbienia dla władzy.

Pocieszył mnie tylko nieco podpis pod gratulacjami. Życzenia składali „pracownicy urzędu gminy Zakroczym”. Czyli po prostu i po ludzku, tak jak się dzieje w wielu miejscach pracy, na imieniny, z okazji ślubu czy narodzin dziecka, składa się kolegom życzenia i robi zrzutkę na kwiaty lub prezent. Nie wątpię więc, że pracownicy urzędu złożyli się, aby wykupić takie grzecznościowe ogłoszenie.

Gdyby było inaczej, to jak można by wytłumaczyć wydatkowanie gminnych środków na tego rodzaju ogłoszenie, którego charakter i czas opublikowania, nie pozostawiają wątpliwości, że jest elementem kampanii wyborczej burmistrza.

Dlatego chciałbym dowiedzieć się - kto zlecił takie ogłoszenie i kto za nie zapłacił?

Nim się tego dowiem, pozostaje mi dołączyć się do życzeń załączonym poniżej skanem gminnego ogłoszenia. Gratuluję Panie Burmistrzu!


Źródło: zakroczymskie.fora.pl/a/a,128.html


Temat: Czego teraz słuchasz?

Michael Nyman - The Piano - The heart asks pleasure first
Przepiękne

Metallica - "Welcome Home (Sanitarium)"
A to znam tylko w wykonaniu Apocalyptica (jak to się odmienia?! )

Ja tymczasem słucham sobie szurania mojej mamy, która wykonuje laurkę dla mojej siostry z okazji jej imienin xD
Źródło: blackpearl.fora.pl/a/a,244.html


Temat: Jak ważne są dla Was urodziny?

pees. gdyż wyszła mi siakaś psiakość laurka, i tak uwazam to jeżdżenie do fryzjera za takie przegięcie, że żaden unikat i feminista nie przysloni obiektywnych plusów ujemnych!

Roso, przebijam Cię

Uwaga!

Mój doskonały we wszystkim innym poza świętowaniem dat dla mnie ważnych niemąż od kiedy umarł Fryzjer (przez duże F, bo używał brzytwy, co według niemęża stanowiło o jego profesjonaliźmie i kropka) do którego chodził (zaprowadzony po raz pierwszy oczywiście przez tatę, który również tam się strzygł), po prostu kupił sobie maszynkę do golenia i co jakiś czas sam jedzie na zero.
Żaden inny nie potrafił tak obciąć jego max. 2-3 cm długości włosów, jak ów Fryzjer.

Kwiaty też dostaję (bez okazji, lub gdy jakimś cudnem nie zapomni/ktoś przypomni mu o tym, którego dziś mamy) z jednego, zawsze tego samego stanowiska przy Hali Mirowskiej. Zawsze jest to ogromny, ledwo mieszczący się w drzwiach bukiet róż (kolory różne - domyślam się zatem, że wybiera sprzedający, nie niemąż). Gdy to konkretne stanowisko kwiatowe jest akurat zamknięte - po prostu ich nie dostaję. Nieważne, że w tej cenie mógłby kupić równie wielki bukiet w jednej z kilku mieszczących się przy nas kwiaciarni.

W ramach ciekawostki - gdy mieszkałam jeszcze w Gdańsku i niemąż uznał, że zrobi wrażenie i prześle mi bukiet, nie skorzytał jak każdy inny człowiek z usług poczty kwiatowej, tylko zamówił róże przy swoim ulubionym stanowisku, pojechał z gigabukietem na dworzec PKS i dogadał się z kierowcą, że ten za odpowiednią opłatą wręczy go taksówkarzowi, który będzie czekał na dworcu w Trójmieście (razem z pieniędzmi dla taksówkarza za dowiezienie kwiatów na miejsce).

Cholera, właśnie wychodzi na to, że czasem jednak coś dostaję, tyle że zawsze to są kwiaty i prawie zawsze bezokazyjne. To też jest fajne, ale celebrowanie uroczystych dat jest równie miłe, jak nie lepsze, na tym polu zaś totalna klęska.

Roso - serdeczne życzenia imieninowe! Jeśli będziesz chciała uczcić je w niedalekiej przyszłości spotkaniem planszówkowym piszę się z ogromną radością.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=73374


Temat: Twórczość własna;)
Lubie wiersze Lesmiana i innych naszych wieszczow. Jezeli mam sam napisac jakis wiersz, najbardziej wychodza mi te, o tesciowej. Laurki pisane z okazji jej imienin, tak przypadly jej do gustu, ze szkoda pisac. Jednak jakis talent mam.
Źródło: forumksiazki.pl/viewtopic.php?t=692


Temat: Stulecie elektryfikacji tramwajów warszawskich



Jak się jeździło tramwajami 100 lat temu
Jarosław Osowski2008-03-25, ostatnia aktualizacja 2008-03-25 23:37

W środę 26 marca mija dokładnie 100 lat od wyjazdu pierwszych tramwajów elektrycznych na warszawskie ulice. Bezpłatnie mogły nim jeździć tylko "dzieci przy piersi", nie wolno było wsiadać z psami i "ptactwem domowym", a motorniczy miał obowiązek "dzwonić na widok powozów" i zwalniać przed "plutonem wojska lub procesji kościelnych"

Na biurku Krzysztofa Lipnika z Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej zmieścił się cały wiek warszawskich tramwajów - zdjęcia (część już zeskanowana w laptopie), bilety, mapy, laurki z okazji imienin... Wielki sukces zbiórki pamiątek, którą ogłosiliśmy w grudniu na łamach "Gazety". Jest ich ok. 150, wiele z nich klubowicze pokażą w przyszły weekend w zabytkowym wagonie na pl. Starynkiewicza.

Jeszcze wczoraj Janusz Bublewski przyniósł zdjęcie dziadka Antoniego Edwarda Bogackiego, który był woźnicą tramwajów konnych. Z sumiastymi wąsami przypomina marszałka Piłsudskiego. - A kilka dni temu zgłosiła się pani, która ma po dziadku oryginalny przedwojenny kożuch tramwajarski. I jeszcze się pyta, czy nas to w ogóle interesuje. Grzech byłoby nie przyjąć! - opowiada Krzysztof Lipnik. To on przygotował opisy zdjęć publikowanych dziś w "Gazecie".

Jest też "Przewodnik tramwajowy z planem całej sieci" z 1908 r. (kosztował 5 kopiejek). Z niego dowiadujemy się, jak podróżowało się po Warszawie w pierwszych miesiącach od historycznego kursu linii 3. Jej wagony jeździły "co 3 minuty, przebiegając przestrzeń 3000 m w minut 25". Wyruszały ok. 7 rano, a do zajezdni wracały dopiero o północy. Przepisy określały maksymalną prędkość jazdy - 16 km na godz. Jeszcze niższa mogła być "na ruchliwych ulicach", m.in.: Bielańskiej, Bagno, Granicznej, Nowym Świecie, Trębackiej, Karmelickiej. Dziś w żadnym z tych miejsc nie ma śladu po torach tramwajowych.

"Kontrolerowie i konduktorowie przy zwracaniu się do publiczności i pasażerów winni się zachowywać grzecznie" - zalecały przepisy. Nie wolno im było wpuszczać do środka pasażerów "widocznie chorych", "z ptactwem domowym", psami, a także roznosicieli gazet i żebraków. Z kolei motorniczy miał obowiązek dzwonić "na widok powozów" i zmniejszyć prędkość lub zatrzymać się "na widok plutonu wojska lub procesji kościelnych".

W pierwszym roku najwyższym numerem była linia 22 (istniała też okólna - 0). Przewodnik zastrzegał, że 6, 10, 11, 13, 20 i 21 "będą uruchomione po rozszerzeniu sieci tramwajów elektrycznych". Z tym że trzynastki - jako pechowej - nie uruchomiono aż do 1946 r.

Dziś, w setną rocznicę pierwszego kursu, wszystkie tramwaje są udekorowane żółto-czerwonymi chorągiewkami w barwach stolicy. Oficjalne obchody (m.in. parada tramwajów, niestety, bez pasażerów w środku) dopiero w przyszły weekend. A już w najbliższą niedzielę o godz. 12 "Gazeta" zaprasza na zwiedzanie najstarszej zajezdni przy ul. Młynarskiej na Woli - zobaczy ją 30 pierwszych osób, które zapiszą się dziś w godz. 11-13 pod numerem telefonu 022 55 42 62. Cały czas trwa też zbiórka tramwajowych pamiątek, które można zgłaszać do Krzysztofa Lipnika (tel. 604 272 170).


Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Źródło: wawkom.waw.pl/forum/viewtopic.php?t=5533


Powered by WordPress, © Roma 10 ełk