łagry i łagry Tadeusz Borowski

Roma 10 ełk

Temat: "Dajmy ludziom życ"
Qrcze dzisiaj już nie. Ale przejżyj program TV Polonia na inne dni to może powtórzą, o 18.30 był znowu program "Z kroniki Auschwitz Sonderkommando".


Ja tylko czytalem zwierzenia czlowieka ktory nalezał do takiego komanda - polecam Gustawa Herlinga Grudzińskiego "Inny Swiat" to lektura w 4 klasie szkoły średniej. Grudziński był więźniem łagrów(sowieckie obozy pracy) i jakoś się wydostał.

Oprócz tego:
-Zofia Nałkowska "Medaliony"
-Aleksander Sołżenicyn "Jeden dzień Iwana Denisowicza"
-Warłam Szałamow " Opowiadania kołymskie"
-Aleksander Wat "Mój wiek"
-Tadeusz Borowski "U nas w Auschwitz ...", "Proszę państwa do gazu"

Tadeusz Borowski należy do najwybitniejszych odtwórców czasów okupacji hitlerowskiej. Rzeczywistość przedstawionych przez niego obrazów faszyzmu jest wiarygodna, gdyż pisarz sam przeżył i osobiście "skosztował" goryczy obozów koncentracyjnych

Te wszystkie pozycje to lektury więc i tak będziesz je kiedyś czytał.
Źródło: forum-muzyczne.net/index.php?showtopic=40653



Temat: Lektury szkolne - zło konieczne?
Niedawno miałem zaszczyt pisać egzamin maturalny z języka polskiego. Cóż, przez trzy lata liceum nie przeczytałem żadnej lektury, więc trzeba było nadrobić zaległości. Rzecz jasna na pełne przeczytanie nie starczyło czasu ani chęci, więc musiałem poprzestać na streszczeniach i opracowaniach. I wiecie co - autentycznie zaciekawiły mnie historie opowiedziane w niektórych z lektur. Ten schizowy, groteskowy klimat, pełny absurdu, kompletnie bez logiki - to naprawdę może się podobać! Tytuły, o których mówię to "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza, "Tango" Sławomira Mrożka, "Kartoteka" Tadeusza Różewicza. Drugą grupę książek, które mogą być warte przeczytania stanowią te opowiadające o życiu skazańców w obozach zagłady i łagrach -
"Inny świat" Gustawa Henryka-Grudzińskiego, opowiadania Tadeusza Borowskiego. Życie więźniów interesuje mnie od czasu obejrzenia "Symetrii", więc te książki także wydały mi się ciekawe (wprawdzie porównanie jest niezbyt szczęśliwe, ale w obu tych miejscach - obozie i współczesnym więzieniu - panują specyficzne prawa, którym nowo przybyli muszą się podporządkować, a nasze przekonywanie się o istnieniu tychże praw jest ciekawym doświadczeniem).
Zaznaczam jednak, że żadnej z tych książek jeszcze nie przeczytałem tak naprawdę.
Mam jednak taki zamiar tuż po maturze (no, może trochę później ). Wtedy uzupełnię ten temat o moje wrażenia z lektury.
Źródło: robi.mania.pl/shaon_vraal/forum/viewtopic.php?t=89


Temat: Poszukuje powieśći historycznej
Na faktach - Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, o łagrze. Podobnie Archipelag GUŁag Sołżenicyna. To ze strony rosyjskiej.

Opowiadania Tadeusza Borowskiego opisują doświadczenia z obozów nazistowskich.

Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall - świetna książka - reportaż o doświadczeniach Marka Edelmana z Powstania w Getcie warszawskim.
Źródło: forumksiazki.pl/viewtopic.php?t=15420


Temat: Inny świat - Opracowanie
Grudziński wobec “obozowej moralności”

Wiadomo, że w obozie panowały inne zasady, wyznawano inne wartości. W Innym świecie często pojawiają się opisy brutalnych, zwierzęcych, perfidnych zachowań ludzkich. Podkreślany jest fakt upadku człowieczeństwa. Wartością nadrzędną okazuje się zachowanie życia, nawet cudzym kosztem. Gdyby mierzyć łagier kryteriami moralności ludzi wolnych, nie znalazłoby się tam chyba ani jednego żywego i równocześnie na wskroś uczciwego człowieka.
Nikt jednak nie potępia wszystkich więźniów, bo przecież, co podkreśla Grudziński “Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach. Uważam za upiorny nonsens naszych czasów próby sądzenia go według uczynków, jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich”. Autor Innego świata stara się być obiektywny i sprostać prośbie więźniów: “Mów całą prawdę, jacyśmy byli, mów, do czego nas doprowadzono”. Równocześnie, kierując się swoim osobistym zmysłem moralnym, Grudziński pokazuje próbę ocalenia w obozie wartości i człowieczeństwa.
Więźniowie nie są pozbawieni uczuć i ludzkich odruchów, spotykani są nawet altruiści. W obozie możliwa jest prawdziwa miłość (Jewginija Fiodorowna i Jarosław R.), gotowość oddania życia za przyjaciela (Herling-Grudziński), serdeczny stosunek do chorych i cierpiących (obsługa szpitala). Więźniwie są świadomi tego, co się z nimi dzieje. Nierzadko cierpią, czując do siebie wstręt. Nie musza jednak wcale zapominać o przeszłości i własnej skali wartości (M.). Szukają ułudy wolności, uciekając w iluzję lub wyznaczają sobie doraźne cele (np. Przeżycie do spotkania z rodziną, chęć odpoczynku w baraku, najedzenie się do syta, odczekanie do dnia wolnego od pracy).
Skazańcy czują potrzebę manifestowania wolnej woli, prawa do samostanowienia. Buntują się więc nawet kosztem autodestrukcji (Dimka, Kostylew, Natalia Lwowna).
W obozie istnieją ponadto azyle wartości: szpital i Dom Swidanij, gdzie człowiek zachowuje się w sposób ludzki i nikt nie przyjmuje tego faktu z drwiną. To miejsce zmartwychwstania.
Przeświadczenie o całkowitym upadku człowieczeństwa w obozie nie może obejmować wszystkich skazańców, bowiem część z nich nie zapomina o moralności, a nawet wierność jej przypłaca życiem, jak siostry zakonne - “męczenniczki za wiarę”. Zniewolenie nie musi więc oznaczać upadku człowieczeństwa.Dowodem niezniszczalności sumienia jest scena opisana w “Epilogu”. Grudziński nie rozgrzesza przybyłego do siebie współwięźnia ze zdrady łagrowych towarzyszy. Robi tak, ponieważ uważa, że “obozowa moralność” nie musi determinować postępowania każdego złagrowanego człowieka, a już zupełnie nie można nią mierzyć ludzi wolnych.
Wiara w człowieka i w stały system wartości obowiązujący w ludzkim świecie odróżnia opowieść Grudzińskiego od opowiadań Tadeusza Borowskiego. Autor Pożegnania z Marią żywił przekonanie, że zanikiem moralności i człowieczeństwa dotknięty jest cały świat, zaś każdy człowiek znajdujący się w warunkach ekstremalnych zrezygnuje z wartości, aby zachować życie. Światopogląd Grudzińskiego jest bardziej optymistyczny, gdyż zakłada, że w świecie istnieją niezmienne zasady moralne ludzi wolnych, których nie jest w stanie zniszczyć żadna forma zniewolenia.
Źródło: lmw.fora.pl/a/a,259.html


Temat: Lektury szkolne
Jestem dziwna - przyznaję bez bicia. Przez *liczy* dwanaście lat nauki w szkołach różnego typu nie przeczytałam tylko dwóch lektur - "Pana Tadeusza" (wstyd i hańba, ale po dwóch-trzech księgach wymiękam) i "Jądra ciemności" Conrada, które było ponad moje siły, chociaż liczyło ze trzydzieści stron.
Za to szalenie miło wspominam "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall (wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, przemyślany kompozycyjnie reportaż o życiu Marka Edelmana, jednego z ostatnich /ostatniego?/ żyjących przywódców powstania w getcie warszawskim, a potem znanego kardiochirurga), "Mistrza i Małgorzatę" Michaiła Bułhakowa (magiczna, cudowna książka, przez którą pokochałam literaturę rosyjską jeszcze bardziej i w ostatnim momencie uratowałam nią świeżość prezentacji maturalnej), "Zbrodnię i karę" Fiodora Dostojewskiego (najlepsze studium psychiki mordercy, wielki, olbrzymi szacunek dla Dostojewskiego, którego bardzo lubię i cenię - mimo niechęci do Polaków), "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza (taak, mimo że Gombrowicz był wstrętnym kosmopolitą, ateistą i gejem to jego dzieła mają głębokie przesłanie, a teoria formy i dorabiania Gęby jest mi bardzo bliska), "Medaliony" Zofii Nałkowskiej (wstrząsające w swojej zdawkowości obrazy drugiej wojny światowej; naprawdę wielkie dzieło, choć tak niewielka książeczka), opowiadania Borowskiego (i znów tematyka lagrów, znów brak komentowania rzeczywistości, pozorna znieczulica, obiektywny obraz sytuacji w Oświęcimiu; wielki respekt dla tego pana, który ostatecznie nie wytrzymał życia poza lagrem i popełnił samobójstwo), "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego (lektura trudniejsza, z kolei obraz łagrów sowieckich, subiektywny, przepuszczony przez system wartości autora, ukazujący nie samą rzeczywistość, ale też uczucia ludzkie wobec niej), ”Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego jako obraz dojrzewania, podejmowania wyborów, a przy tym uroczą grę z czytelnikiem (wskażcie mi inną książkę, gdzie autor sam siebie cenzuruje tłumacząc to własną pruderią!), ”Folwark zwierzęcy” i „Rok 1984” George’a Orwella (choć na ogół poza kanonem, bo brakuje na nie czasu), cudowne ukazanie zagrożenia, jakim może być komunizm, na pozór książeczka z przymrużeniem oka, w miarę czytania otwierająca przed czytelnikiem bezmiar dramatu, jaki jest nieodłączną częścią komunizmu. Warto też wspomnieć o ”Krzyżakach” Sienkiewicza, którzy są moją ulubioną książką tego pisarza (po polskiemu wyszło to zdanie), choć czytaną raczej z myślą „idiotko, kiedy za nią [Jagienkę] wyjdziesz w końcu?!” i o ”Lalce” Prusa, czytanej z podobną myślą, ale bez hepi endu. Z „Lalki” miło też wspominam zmorę innych czytających – pamiętnik starego subiekta. Cudowne w warstwie historycznej, a do tego i kompozycyjnej, najlepszy polski przykład powieści szkatułkowej w pozytywizmie.
Chyba trochę się rozpisałam, ale nie omieszkam dodać co nieco o gniotach lekturowych. Dwóch tylko. Ale za to okropnych – przede wszystkim „Cierpienia młodego Wertera”, który był przykładem emo folenów, które dręczą się miłością, Werter tak się dręczył, że w efekcie strzelił sobie w głowę, ale nawet to mu w życiu nie wyszło i konał pół dnia, aż boli w mózg przy czytaniu. Drugi gniot to „Granica” Nałkowskiej. Na swój sposób jest przemyślana, zawierająca jakieś prawdy życiowe, ale trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby przebić się do nich przez warstwę zwykłego, taniego romansu za plecami żony i z aborcją w tle. Do mnie nie przemówiła w ogóle. O, i jak mogłam zapomnieć. „Cudzoziemka” Marii Kuncewiczowej i jej Róża Żabczyńska ze swoimi problemami emocjonalnymi. Jedyne co mogę dobrego powiedzieć o tej książce to to, że ma ciekawą kompozycję. Sama treść jest strasznie nużąca.
Jako podsumowanie tego… no, postem ciężko to nazwać, więc przystańmy na sformułowanie „mini-wykład”, muszę stwierdzić, że lektury są bardzo ważne. Ludzie, którzy ich nie czytają, bo ich „nudzą”, robią krzywdę nie nauczycielowi, ale przede wszystkim sobie – nie mówię już o czymś tak przyziemnym jak późniejsza matura czy wcześniejsze klasówki, ale o czymś poważniejszym, o własnej wiedzy, inteligencji i wyobraźni. Kanon lektur to nie jest zbiór przypadkowych książek, ale staranie dobrana literatura, która ma wzbogacić młodego człowieka, przekazać mu coś, zrobić z niego erudytę. Szkoda, że wielu rozumie to za późno.


Źródło: mangazkislem.fora.pl/a/a,10.html


Powered by WordPress, © Roma 10 ełk